May 31st, 2006
XX-lecie Trybunału Konstytucyjnego bez prezydenta, premiera i marszałka
Prezydent Lech Kaczyński, premier Kazimierz Marcinkiewicz i marszałek Sejmu Marek Jurek nie przybyli na uroczystość z okazji 20-lecia Trybunału Konstytucyjnego Zebrani profesorowie prawa nieobecność najwyższych władz państwa na uroczystościach w Trybunale odebrali jednoznacznie. - To się nie zdarzyło nigdy w historii europejskich trybunałów. To niedobry sygnał obrażania się, lekceważenia tego organu, lekceważenia prawa, konstytucji - ocenił prof. Andrzej Zoll, prezes Trybunału w latach 1993-97.
- Prezydent jest chory. Był chory już po powrocie z Ukrainy. Miał bardzo krótki czas, by dojść do siebie przed wizytą papieża, a pogoda w czasie wizyty Ojca Świętego nie była, niestety, najlepsza. Prezydent jest przeziębiony, ma wysoką gorączkę, to jedyny powód - tłumaczył w kuluarach prezydencki minister Robert Draba.
Centrum Informacyjne Rządu w piątek zapowiedziało, że premier Marcinkiewicz przyjedzie na uroczystości. Wczoraj oczekiwany był jeszcze za pięć dwunasta. Nagle zniknęli panowie z BOR. Konrad Ciesiołkiewicz, rzecznik rządu, poinformował, że o godz. 12 “w trybie pilnym szef rządu na prośbę Ministerstwa Gospodarki spotka się z przedstawicielami największych centrali związków górniczych”. Przekonywał, że “nie była to manifestacja”. Premiera zastąpił szef jego kancelarii Mariusz Błaszczak.
Jeszcze godzinę przed uroczystościami prezes Trybunału prof. Marek Safjan miał informację, że marszałek Sejmu Marek Jurek będzie obecny. Tymczasem w porannych rozmowach w TOK-FM marszałek zastanawiał się, czy przyjść. Mówił, że nie ma ustalonego planu dnia. W końcu zwrócił uwagę, że Trybunał powstał w PRL.
Prof. Zoll: - Nie ma orzeczenia Trybunału sprzed 1989 r., którego musielibyśmy się wstydzić.
Ostateczne marszałka Sejmu zastąpił szef jego gabinetu. Wszyscy zastępcy pojawili się z listami, w których były słowa podziękowania i gratulacje.
Na uroczystość przyszła elita polskich prawników oraz m.in. I prezes Sądu Najwyższego, rzecznik praw obywatelskich, nuncjusz Stolicy Apostolskiej.
TK nie chce być fasadą
Trybunał Konstytucyjny to sąd kontrolujący zgodność ustaw i innych aktów prawa (także umów międzynarodowych) z konstytucją. Dopiero od 1999 r. jego orzeczenia mają moc powszechnie obowiązującą i są niezmienne, wcześniej mógł je odrzucić Sejm.
Trybunał powstał w 1985 r. Prezes Trybunału prof. Marek Safjan przypomniał wczoraj, że pierwsi sędziowie powoływani byli za aprobatą Biura Politycznego KC PZPR. - Miała powstać instytucja fasadowa, ornament upadającego systemu. Powstała instytucja ważna, która zaczęła spełniać rolę ograniczającą arbitralność władzy - podkreślał.
I on, i prof. Piotr Winczorek, wybitny konstytucjonalista, zwrócili uwagę, że już pierwsze orzeczenie Trybunału (z 28 maja 1986 r., stąd rocznica), uznające za niezgodne z prawem rozporządzenie Rady Ministrów podnoszące czynsze za mieszkania wykupione od państwa, było szokiem dla ówczesnych rządzących.
- Trybunał nie chciał być instytucją fasadową, nie był i mam nadzieję, że nigdy się nie stanie - mówił prof. Winczorek. A Marek Safjan ostrzegał: - Sąd konstytucyjny przekształcony w instrument polityki przestałby mieć jakikolwiek sens. Musi pozostać ostatnią instancją, gdyby zawiodły inne instytucje demokratyczne.
Kaczyński: TK blokuje władzę
20. rocznica powstania Trybunału była nie tylko okazją do podsumowań, także do dyskusji o jego przyszłości. Politycy PiS już po raz drugi dali sygnał o niechęci do tej instytucji. Prezydenta, premiera, marszałka nie było także w kwietniu na dorocznym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK. Odczytywano to jako reakcję na zakwestionowanie części przepisów forsowanej przez PiS ustawy o KRRiT. Następną falę krytyki wywołało orzeczenie TK uchylające większość przepisów również forsowanej przez PiS ustawy otwierającej zawody prawnicze.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zarzucał sędziom Trybunału “impossybilizm”, czyli taką interpretację prawa, że w istocie władzy nic nie wolno. Kwestionował też zasadę, że wyroki TK są ostateczne i niewzruszalne.
- Czy władza boi się krytyki Trybunału, który stoi na straży praw obywateli? - pytali dziennikarze prof. Zolla.
Odpowiadał: - Ten Trybunał stoi na straży praw obywatelskich. Jeżeli władze uważają, że te prawa powinny być inaczej ukształtowane, to prosimy do debaty z prawnikami. No, chyba że się chce zrobić coś bardzo złego, wtedy nie debatuje się, tylko korzysta się z siły. Myślę, że na tym etapie jeszcze nie jesteśmy.
Prezes Safjan apelował wczoraj: - TK wymaga kooperacji ze strony Sejmu i rządu. Nie zawsze są obiektywnie przedstawiane nasze racje. Przypisuje się nam intencje, które nie mają nic wspólnego ze stosowaniem konstytucji.
W listopadzie kończy się kadencja sześciu sędziów, w tym prezesa Marka Safjana. Otwarte pozostaje pytanie: czy PiS zechce obsadzić Trybunał “swoimi” prawnikami (członków Trybunału wybiera Sejm)?
Prof. Winczorek: - Oczekiwanie, że “nasi” będą lepiej dla “nas” wykładali przepisy prawa, może okazać się płonne.
źródło: GW Bogdan Wróblewski, PAP 30-05-2006, ostatnia aktualizacja 30-05-2006 07:44